Dział Archeologii zgromadził bardzo liczne zbiory przedmiotów zabytkowych, datowanych od starszej epoki kamienia (paleolit) do okresu nowożytnego. W sumie kolekcja liczy znacznie ponad 250 tys. znalezisk z Chełma i regionu chełmskiego, pozyskanych w ramach własnych prac poszukiwawczych, przekazanych przez inne instytucje badawcze, darowanych przez osoby prywatne. W zdecydowanej większości nie mają one walorów ekspozycyjnych. Są to przede wszystkim niecharakterystyczne ułamki glinianych naczyń oraz odpadki z produkcji krzemieniarskiej – głównie różnego rodzaju odłupki.
Do kategorii „archeologicznych skarbów” należy zaledwie niewielki procent posiadanych zabytków. Tym niemniej zbiory Muzeum Ziemi Chełmskiej zawierają znaleziska wyjątkowo rzadkie lub szczególnie cenne ze względu na urodę, walory artystyczne, naukowe, technologiczne i w końcu – materialne. Trudno w tym miejscu zaprezentować wszystkie wyjątkowe okazy archeologiczne, zważywszy, że znalezisk zakwalifikowanych do kategorii „zabytki wydzielone” i zaopatrzonych w karty katalogu naukowego jest ok. 6 tys. Należało więc dokonać ostrej, jak zwykle w tego typu przypadkach, subiektywnej selekcji i wybrać eksponaty najbardziej spektakularne. Wśród najważniejszych, niewątpliwie, musiały się znaleźć dwa autentyczne skarby srebrnych monet: pierwszy, pozyskany z rąk prywatnych, wydobyty w Nowosiółkach k/Stołpia, zawierał prawie 130 monet późnośredniowiecznych z okresu panowania na polskim tronie pierwszych Jagiellonów i drugi, wyeksplorowany podczas badań własnych Działu Archeologii, prowadzonych w Woli Siennickiej, składał się z ok. 270 numizmatów datowanych na 2-6 dekadę XVII wieku, gdy w Rzeczypospolitej panowali Wazowie. W skarbie tym znajdują się m.in. szkockie turnery (2 pensówki), bite w latach 1632-1633, świadczące o kontaktach z krajem, skąd pochodzili żołnierze „cudzoziemskiego autoramentu” (ich literackim przedstawicielem jest sienkiewiczowski Ketling) oraz uciekinierzy przed prześladowaniami religijnymi, osiadli w Koronie lub na Litwie. Monety szkockie wystąpiły w ilości 4 sztuk. Jawią się one jako zbiór szczególnie liczny, gdyż inne depozyty z tego czasu, znajdowane na ziemiach polskich, zwykle zawierają ich mniej.


Oprócz skarbów sensu stricte, złożonych z wielu monet, w naszych zbiorach znajduje się także numizmat pojedynczy, chyba zguba, znaleziony podczas własnych wykopalisk w Chełmie przy ul. Lubelskiej 14-18. Jest to szwedzko-polski, srebrny öre (il. 7), wybity w roku 1595 w Sztokholmie, gdy Zygmunt Waza był jeszcze królem obu monarchii, zanim Szwedzi przeprowadzili jego detronizację. Według wybitnego znawcy mennictwa środkowoeuropejskiego – Tadeusza Kałkowskiego, jest to zabytek wyjątkowy, który można podziwiać jedynie w bogatych kolekcjach.
Skarbem ze względu na unikalny charakter jest gliniana misa przędzalnicza (il. 1), wydobyta z grobu na cmentarzysku kultury lubelsko-wołyńskiej w Kolonii Krasne (1 połowa IV tysiąclecia prz. Chr.), badanym wykopaliskowo przez archeologów Muzeum Ziemi Chełmskiej. Eksponat ten jest jedynym, jak do tej pory, zabytkiem tego typu znalezionym na ziemiach polskich. Ma on swoje analogie na Bliskim Wschodzie, w Egipcie oraz na Bałkanach, ale są one zwykle młodsze.
Niewątpliwie wybitne walory poznawcze posiada precyzyjnie zrekonstruowany zbiór czterech naczyń (il. 3) z kamiennego grobowca kultury amfor kulistych, eksplorowanego w Kolonii Czułczyce, podczas własnych prac badawczych Muzeum. Trzy z nich ozdobiono pięknym ornamentem. Sam grobowiec miał rzadko spotykaną cechę – dwie komory, z których południową przeznaczono dla mężczyzn, zaś północną – dla kobiet. W jednej z amfor znaleziono fragmenty kości ludzkiej czaszki oraz palców, co świadczy o rytualnym ludożerstwie. Ponadto jeden z mężczyzn został uśmiercony kościanym ostrzem wbitym w kark. Rzadko się zdarza, aby udało się uzyskać dane o dawnej obrzędowości, jak również namacalny dowód starożytnej zbrodni. Obiekt pochodził z połowy III tysiąclecia prz. Chr.
Kolejne zbiory całych lub zrekonstruowanych naczyń odkrywano na różnych stanowiskach archeologicznych, m.in: w Wojciechowie, gdzie archeolodzy muzealni metodycznie zbadali całe, dość duże cmentarzysko popielnicowe kultury łużyckiej (X-VII w. prz. Chr.); Wytycznie, na osadzie tzw. „grupy czerniczyńskiej” łączonej z plemionami Bastarnów i Skirów, którzy w III-II w. prz. Chr. przemieszczali się znad Bałtyku nad Morze Czarne, czy samego Chełma, skąd pochodzą np. naczynia szkliwione z XII-XIII w., gdy technologia ta na ówczesnych ziemiach polskich była prawie nieznana, zaś w naszym mieście – jednej ze stolic księcia Daniela Romanowicza, funkcjonowały nowoczesne pracownie garncarskie posługujące się glazurowaniem, o czym świadczą wyniki badań prywatnej firmy Usługi Archeologiczne Stanisław Gołub. Inne przykłady naczyń różnych kultur, stanowiące własność naszej placówki, można by mnożyć. Jednak szczupłość miejsca nie pozwala na przedstawienie pełniej ich listy.


Osobną kategorię „cymeliów” o wyjątkowej wartości, stanowią zabytki metalowe, pełniące różne funkcje. Są to narzędzia, elementy stroju, biżuteria, przedmioty związane z jeździectwem oraz chrześcijańskim kultem religijnym. Najstarszymi z nich są miedziane lub brązowe siekierki z Zanowinia (il. 8), Busówna - Pniówna i okolic Chełma, które zostały wyprodukowane w strefie kultury unietyckiej, być może w zachodniej Polsce, w XVII-XVI w. prz. Chr. Do dzisiaj znanych jest zaledwie kilka egzemplarzy tych typów – z Pomorza, Śląska i Saksonii, i ani jednego ze wschodniej Polski, co podkreśla unikalny charakter znalezisk. Innym zabytkiem, który śmiało może być nazwany „skarbem z przeszłości”, jest żelazna fibula (zapinka, il. 4) o konstrukcji środkowolateńskiej z Chełma- Bieławina, datowana na początek II w. prz. Chr. i wykazująca związek z osadnictwem celtyckim w Kotlinie Karpackiej i Czechach. Jest to niewątpliwie import, gdyż Celtowie w okolicach Chełma nigdy nie mieszkali. Zapinkę znaleziono w zniszczonym grobie popielnicowym – jedynym obiekcie tego typu odkrytym we wschodniej Lubelszczyźnie. Prace badawcze prowadziła firma Usługi Archeologiczne Stanisław Gołub. Ze schyłku starej ery pochodzi nożyk sierpikowaty (il. 10), wykonany z żelaza, pozyskany w Wytycznie podczas własnych badań Działu Archeologii. Przedmiot ten zapewne służył jako brzytwa. Najliczniejszą grupę wyjątkowych zabytków metalowych należy datować na wczesne średniowiecze. Z okresu plemiennego (przedpaństwowego; IX w.) pochodzi miedziane, pozłacane okucie pasa z perełkowatym ornamentem (il. 6). Jest to jedyny w Polsce, a jednocześnie najdalej wysunięty na wschód zabytek tego typu, reprezentujący rzemiosło wschodniokarolińskie. Drugi przedmiot, może nieco młodszy (IX-połowa X w.), jest brązową sprzączką lirowatą (il. 5), która doskonałe analogie ma wśród materiałów staromadziarskich (węgierskich). Zabytek ten wyznacza najbardziej północny zasięg ich występowania. Oba znaleziska odkryto w okolicach zniszczonego, wczesnosłowiańskiego grobu ciałopalnego, który ulokowano w obrębie starszego kurhanu kultury trzcinieckiej z epoki brązu. Wykopaliska prowadzili archeolodzy Muzeum Ziemi Chełmskiej. Do kategorii oporządzenia jeździeckiego należy pięknie zachowany egzemplarz żelaznego strzemienia z mosiężnymi aplikacjami (il. 11), znaleziony w Grabniaku. Został on pozyskany z rąk prywatnych. Jest to jedyne strzemię w naszych zbiorach. Przedmiot ten należy datować na okres wczesnopaństwowy (XI-XII w.). Dużą urodą manifestuje się forma do produkcji kołtów (il. 8), stanowiących rodzaj wyrobów jubilerskich, znaleziona w Chełmie przy ul. Szkolnej – Krzywej, ozdobiona wizerunkiem stylizowanych ptaków ze splecionymi ze sobą ogonami. Zabytek pochodzi z XII-XIII w. i ma jednoznacznie ruskie konotacje (doba księcia Daniela Romanowicza). Kołty, wykonane ze złota lub srebra, nosiły wyłącznie najbogatsze kobiety. Obiekt odkryto podczas wykopalisk firmy Usługi Archeologiczne. Inny charakter, symboliczno-prestiżowy, ma doskonały artystycznie enkolpion, czyli otwierany krzyż-relikwiarz z brązu, z reliefowym wyobrażeniem Chrystusa i Matki Bożej, noszony przez najwyższe duchowieństwo prawosławne, znaleziony w Leszczanach (il. 9). Należy go datować identycznie jak wspomnianą wyżej formę złotniczą. Enkolpion pozyskano z rąk prywatnych.

Andrzej Bronicki